czwartek, 15 maja 2014

Spacer po Nowym Jorku

O Nowym Jorku napisano już chyba wszystko, więc ja się nie będę wysilać:) Mi się tu podoba bardzo, och bardzo. Poniżej zdjęcia ze spaceru nr 1:

Flatiron, czyli po naszemu "budynek żelazko"


Ot, kościółek

 Plac Waszyngtona (z mini Łukiem Tryumfalnym)







East Village (Wioska wschodnia czyli)




niedziela, 2 lutego 2014

Bangkok nocą

W ostatnią noc w Bangkoku udało się na szczęście zobaczyć więcej niż eleganckie restauracje z samymi 'ekspatami'. Zobaczyliśmy kawałek miasta, jedzenie jedliśmy "z ulicy', drinka piliśmy z wiaderka, a na koniec odbyła się konsumpcja chrabąszcza (skorpiony się wyprzedały...)








środa, 22 stycznia 2014

One day in Bangkok

Wyjazdy służbowe mają to do siebie, że niestety trzeba pracować (przynajmniej trochę), tak więc póki co nie mam materiału na post pod tytułem 'One night in Bangkok'. Wystarczyć muszą póki co zdjęcia z mojego pierwszego dnia spędzonego w Bangkoku, który jednocześnie był pierwszym dniem w Tajlandii, i w ogóle w Azji. Jako że wylądowaliśmy raniutko w niedzielę, czasu na przygody było sporo. Wykorzystaliśmy go zacnie;)

Zadanie nr 1: koszule od krawca
Idziesz do centrum handlowego, tam w miejscu, gdzie w Polsce robią przeróbki, tu szyją od zera. Mogą cię wymierzyć, ale my wybraliśmy opcję drugą - przyszliśmy z ulubionymi koszulami i wybraliśmy materiały na ich kopie. Efekt póki co nieznany - koszul na skutek protestów nie możemy odebrać;)


Zadanie nr 2: Masaż tajski
Słowo masaż jest tu jak najbardziej mylne. Zdecydowanie bardziej pasowałoby "Tortura tajska", "Męki tajskie" tudzież "Kobieta mnie bije (tajska)". Zwał jak zwał - doświadczenie ciekawe, jetlag popadł w niepamięć:) No i mogliśmy sobie zrobić zdjęcia w jakże stylowych gaciach;)



Zadanie nr 3: Jazda tuk-tukiem
To już tylko sama przyjemność:)




Zadanie nr 4: Zwiedzanie tajskich świątyni
Różnorodność kształtów i kolorów jest zachwycająca. Budda bardzo spokojny.









Na koniec było wielkie tajskie jedzenie, tu jednak zdjęć brak:( Wygląda tak samo jak tajskie jedzenie w Europie, ale smakuje o niebo lepiej i piekielnie piecze.


wtorek, 12 listopada 2013

Ohio/Kentucky

Nie mogłam przejść tak po prostu do zdjęć z Nowego Jorku, bo na pewno jesteście ciekawi zdjęć z Cincinatti;))

Widok z Covington (Kentucky) na Cincinnati (Ohio), przez rzekę Ohio oczywiście







Niby USA takie bogate, a światła i znaki drogowe wiszą na kablach...

Typowa "diner", czyli jadłodajnia. Nie polecam;)
'

Wyrób masłopodobny. Również nie polecam....

Ta wizyta musiała się odbyć. Kentucky Fried Chicken w Kentucky. 
Smakuje tak samo wyśmienicie jak w Europie.


Broń trzeba było niestety codziennie zostawiać w domu....

Zawód pucybuta w Stanach nadal żywy.

Codziennie w Florence witała nas wieża 'Florence Y'ALL'

sobota, 1 czerwca 2013

Chicago cdn(ł)

Przygotowując się do zwiedzania Chicago, internet podpowiadał dwie rzeczy: architektura i... pizza. Skoro sobotę poświęciłam na skajskrejpery, w niedzielę wypadało się objeść pizzą. Wybrałam się na tak zwany 'Chicago Pizza Tour', podczas którego znawca pizzy pokazuje turystom (ale także miejscowym) najlepsze, tudzież kultowe, pizzerie. Kultowe dlatego, bo pizzę jadła tam albo Oprah, albo Obama. Zwiedziliśmy 4 miejsca, w którym kosztowaliśmy po kawałku jednej lub dwóch pizz. Smakowały ok, ale moim skromnym zdaniem pizza z Chicago nie jest i nigdy nie będzie pizzą włoską. Pan ekspert rozpływał się nad pizzami, porównywał do włoskich, wychwalał, ale na pytanie, czy był we Włoszech, odpowiedział 'nie'. No cóż...
Ale jedno miejsce było bardzo ciekawe. Nazywało się:

... i serwowało pizzę z kiszoną kapustą i kiełbasą swojską:) Najwidoczniej trzeba się wybrać za ocean, żeby skosztować połączenia kuchni polskiej i włoskiej.... Więcej akcentów polskich w Chicago nie doświadczyłam (no, może poza tym, że matka pana przewodnika była Polką).

Ostatnią rzeczą, którą chciałabym opisać, jest hotel. Trochę już w hotelach pomieszkałam (jakby  dodać to wyjdzie około 4 miesiące) i póki co 'theWit Chicago' wygrywa. Niby nic szczególnego - łóżko, szafa, biurko, łazienka, ale jednak: świetnie dobrane kolory, przemiła atmosfera, bardzo miła obsługa, SPA na miejscu (nie skorzystałam, ale miło było mieć tą opcję), bar na 30+ piętrze z widokiem na miasto. Na powitanie po długiej podróży autobusem dostałam ciepłe muffiny (o 3 w nocy(!), nie wiem czy pani na recepcji miała pod ladą piekarnik?). Zdjęcia mam słabej jakości, więc zainteresowanych zapraszam na stronę hotelu. Jedyne zdjęcie jakie muszę pokazać prezentuję poniżej ;))

Diabeł tkwi w szczegółach


Na koniec jeszcze kilka zdjęć z 94. piętra John Hancock Center - i już niedługo widzimy się w Nowym Jorku!!






sobota, 25 maja 2013

Przygoda z drapaczami chmur

... zaczęła się dla mnie już w podstawówce. Z bratem chodziliśmy na lekcje angielskiego i pewnego razu poznaliśmy nowe słówko: skyscraper. Od razu zaczęliśmy się zastanawiać, czy budynek Mostostalu w Stalowej Woli się kwalifikuje;) Dla niewtajemniczonych: nie kwalifikuje się, ale był to jakiś początek. Nadzieje rosły przy okazji zwiedzania europejskich stolic, ale umówmy się - w Paryżu nie można budować powyżej 6. piętra, z Rzymu czy Londynu też nie pamiętam wieżowców. Nawet w Warszawie - wysokie wieżowce można policzyć na palcach jednej reki, może dwóch... Gdy więc pojechałam do Chicago, zostałam przez tamtejsze widoki zmiażdżona. W jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miałam szczęście, że na sobotę kiedy tam byłam, przypadła fantastyczna słoneczna pogoda, dzięki której mogę zaprezentować poniższe zdjęcia.

Spacer po Chicago




  
"Trójkątny" budynek w środku zdjęcia to... więzienie. 
Na samej górze panowie grają w kosza:)

Mieniąca się w słońcu wieża to Trump Tower. Od tego Trumpa.



Drapacz chmur podczas drapania chmury;)


Wieżowce wieżowcami, ale hitem numer jeden była zdecydowanie 'Cloud Gate', potocznie zwana 'fasolką'. Ja będę się trzymać oryginalnej nazwy, ponieważ autor rzeźby, Anish Kapoor, określił nazwę potoczną jako 'głupią'. No więc Cloud Gate wykonana jest ze 170 blach ze stali nierdzewnej, tak ze sobą zespawanych i wypolerowanych, że nie widać łączeń. Efekt jest niesamowity - rzeźba w fansastyczny sposób odbija krajobraz wokół.